Przyjaciele Szymona Hołowni

Przyjaciele Szymona Hołowni

Z czym wam się kojarzy świętość? Pewnie z jakimś wybraniem przez Boga, wyposażeniem przez Niego w specjalne cnoty i inne supermoce człowieka, który swoje życie dzięki nim przeżywa 5 cm nad ziemią po czym ginie męczeńską śmiercią. Idąc tym tokiem myślenia zaprzeczamy faktowi, że do świętości powołany jest każdy z nas, ze swoimi grzechami i przywarami. I nowa książka Szymona Hołowni pokazuje to w fantastyczny sposób.

IMG_7911

„Święci codziennego użytku” to z pozoru kolejna książka zawierająca żywoty świętych. Wystarczy jednak znać odrobinę styl mówienia i pisania Szymona Hołowni, by wiedzieć, że to nie będzie kolejna hagiograficzna pozycja, w której święci są przedstawieni niemalże jak mityczni herosi. Tym, co wyróżnia tę książkę spośród innych jej podobnych tytułów jest to, że pokazuje ludzką twarz świętych. Ich życiorysy są pokazane z perspektywy typowo ziemskiej. Szymon Hołownia nie boi się wprost napisać, że któryś ze świętych był chory psychicznie lub był szefem gangu, który jeszcze po nawróceniu męczył się ze swoimi zakorzenionymi w psychice słabościami. Dla autora te właśnie wydarzenia z ich przeszłości, pokazujące ludzkie słabości i ułomności stanowią niejako punkt wyjścia do tego, by pokazać, że świętym może zostać każdy – nie tylko mistyk, ale też wspomniany szef gangu, fryzjer czy niewolnik.

„Święci codziennego użytku” to książka, dzięki której czytelnik może zajrzeć do duszy Szymona Hołowni. A w tej na pewno jest ogromna słabość do prawosławia i ikon, której zresztą autor nigdy nie krył. Można znaleźć wiele jego wypowiedzi, w których wyrażał swoją fascynację wschodnią stroną naszej wiary. Niczym dziwnym więc nie jest, że w książce Szymon Hołownia przedstawia historie prawosławnych świętych. To ogromna wartość tej pozycji, bo czy ktoś z was słyszał wcześniej o św. Spirydonie czy św. Paraskiewie? Myślę, że większość z was, ze mną na czele, nie miała o ich istnieniu zielonego pojęcia. To kolejny argument przemawiający za tym, aby zakupić nową książkę Szymona Hołowni.

„Święci codziennego użytku” to jednak nie tylko w barwny i charakterystyczny dla Szymona Hołowni sposób opowiedziane żywoty świętych. Opisując świętych prawosławnych autor skłania do refleksji nas, rzymskich katolików, nad naszym do nich podejściem. Zwraca uwagę, że w prawosławiu kult świętych jest bardzo żywy, energiczny, są oni czczeni o wiele bardziej niż na zachodzie. Trudno nie przyznać mu racji. Większość katolików traktuje świętych trochę jak wspomnianych już wyżej herosów. O powszechnym powołaniu do świętości przypominamy sobie przy okazji kanonizacji, któregoś z bardziej znanych błogosławionych. Wtedy cieszymy się, radujemy, nawet modlimy się za wstawiennictwem danej osoby. Tylko, że taka euforia trwa…trzy dni? Potem świętego grzecznie odkładamy na półkę, gdzie wraz z upływającym czasem zostaje coraz bardziej przysypany kurzem. Coś, co w Kościele nazywamy świętych obcowaniem jest chyba jednym z najbardziej niezrozumiałych pojęć w duchowym słowniku.

IMG_7914

Na końcu książki autor umieścił obrazki z wizerunkami świętych i krótkimi modlitwami do nich, które czytelnik może sobie wyciąć i, jak zachęca Szymon Hołownia, nosić w portfelu czy włożyć do torebki i próbować zaprzyjaźnić się z nimi. To jest dla mnie chyba jedyny minus tej książki, gdyż jako wzięty pochłaniacz książek, nie wyobrażam sobie, by móc z niej cokolwiek wyciąć. Sam pomysł jednak wydaje mi się warty uwagi i wykorzystania.

„Święci codziennego użytku” to książka, którą mogę polecić z całego serca wszystkim tym, którzy poszukują drogi do świętości. Będzie to też idealny prezent dla osoby, dla której świętość to wymysł Kościoła, która myśli, że to przecież coś nierealnego, nie da się dziś być świętym. Taka osoba, czytając życiorys np. świętego Mojżesza Etiopczyka może być bardzo zaskoczona tym, z jakich to poplątanych historii Bóg wyprowadzał dobro. Wreszcie książka ta może być pozycją dla człowieka wierzącego, który wierzy w Boga, stara się wypełniać przykazania, wierzy „w święty, powszechny i apostolski Kościół”, ale ma problem ze świętych obcowaniem. Może ona pokazać mu, że świętość ma na wyciągnięcie ręki.