Wszystkich Świętych - smutek czy radość?

Wszystkich Świętych – smutek czy radość?

Z czym wam się kojarzy uroczystość Wszystkich Świętych? Ze smutkiem, zadumą, melancholią, poważnym wspominaniem bliskich zmarłych? Jeśli tak, to mam dla was wiadomość – wbrew pozorom 1 listopada to jedno z najbardziej radosnych świąt w Kościele. Dlaczego? O tym w dalszej części tekstu.

photo-1424298397478-4bd87a6a0f0c

Czym jest świętość? Wielu z was pewnie odpowie, że to życie nieskalane, zgodne z przykazaniami, heroiczne. I że jako takie jest przeznaczone tylko dla wybranych. Że taki św. Maksymilian Maria Kolbe, który oddał życie za obcego sobie człowieka, to musiał mieć w sobie jakiś superheroizm, dzięki któremu mógł podjąć taką decyzję. Ale ja, taki zwykły Nowak, to gdzie tam, ja się nie nadaję. Mam swoje problemy, pracę, żonę, dzieci, chorą mamę, swoje grzechy. Gdzie mi tam do świętości. Mam dla ciebie dobrą wiadomość – do świętości jest ci bliżej niż myślisz. Bo świętość to nie opcja tylko dla wybranych, ale dla wszystkich. A aby ją osiągnąć, nie trzeba wcale takiego heroizmu, jakimi odznaczali się znani nam święci, jak choćby wspomniany już Maksymilian Kolbe, Matka Teresa z Kalkuty, Jan Paweł II czy ks. Popiełuszko. Świętość to bycie sobą w pełnym tego słowa znaczeniu. To oddanie kierownictwa swojego życia Bogu. Pozwolenie na to, by On przenikał naszą codzienność, by działa się nie nasza wola, ale wola Ojca. Śmiem twierdzić, że aby osiągnąć świętość potrzeba niewiele – wystarczą wiara w Boga i wytrwałość. Wiara w Boga – to oczywiste, tu chyba nie trzeba zbyt wiele tłumaczyć. Ale wytrwałość? O co chodzi?

W życiu często jest tak, że nie czujemy obecności Boga. Wierzymy w Niego, wiemy, że On jest, że działa, modlimy się, ale mamy w sobie jakieś doświadczenie pustki. I tu można sprawdzić naszą wiarę, która w tym przypadku objawia się wytrwałym, konsekwentnym zaufaniem Bogu. Nie obrażaniem się na Niego, ale totalną ufnością. Zawsze mnie rozczula historia Matki Teresy, która przez większość swojego życia nie odczuwała obecności Boga. Nie sprawiło to jednak, że rzuciła wszystko i powiedziała: „Panie Boże, nie wiem czy jesteś, ci biedni to są Twoje dzieci, zaopiekuj się nimi sam.” Nie, ona konsekwentnie i wytrwale czyniła dobro. Taka postawa to prawdziwa świętość.

Czy jednak, aby zostać świętym trzeba być takim herosem? Czy można nim zostać będąc zwykłym mężem dla swojej żony i ojcem dla swoich dzieci? Jak najbardziej tak! Do świętości prowadzą różne drogi – ilu ludzi, tyle dróg. Nie każdy jest przeznaczony do tego, by poświęcić swoje życie służbie bezdomnym, chorym, samotnym. Jestem przekonany, że mężczyzna szczerze kochający swoją rodzinę, poświęcający się dla jej dobra, dbający o swoich najbliższych, a przy tym całkowicie wierzący Bogu i w Boga jest takim samym świętym jak choćby św. Jan XXIII. Nie trzeba być papieżem, czynić cudów, występować w tv, aby załapać się do Nieba. Święty Piotr powiedział takie piękne zdanie: „Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby.”

Uroczystość Wszystkich Świętych to ogromnie radosny dzień. Świętujemy w nim otwarcie się grzeszników na Boga. Oni są dla nas dziś po to, by nas do Niego prowadzić, by poprzez przykład swojego życia pokazywać nam drogę do zbawienia. Święci udowadniają nam, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Nasze często pogmatwane historie, trudne doświadczenia nie są dla Niego żadną przeszkodą! Ba, dla Ojca to idealny nawóz do tego, aby zrobić z nas przyszłych świętych. Potrzeba tylko naszej zgody na to, by ten Ogrodnik zajął się naszym wzrostem i rozwojem. To może być bolesne, bo czasem będzie trzeba coś przyciąć, przesadzić, podlać zimną wodą. Ale końcowy efekt będzie piękny.

picjumbo.com_IMG_7189

Korzystajmy z bogactwa Kościoła jakim są święci. Warto poczytać ich życiorysy, znaleźć takiego swojego świętego, którego „adoptujemy” i który będzie naszym przewodnikiem na krętych, życiowych ścieżkach. Może warto przypomnieć sobie o naszych patronach z chrztu i bierzmowania i zacząć z nimi rozmawiać, modlić się za ich pośrednictwem, przedstawiać im nasze prośby, podziękowania? Oni już przeszli przez życie. Nie było ono wcale łatwiejsze niż dziś. Odnaleźli drogę do Boga i chcą teraz nas do Niego zaprowadzić. Uczmy się korzystać z ich doświadczenia i pomocy. Niech staną się naszymi świętymi przewodnikami.