Co z tymi uchodźcami?

Co z tymi uchodźcami?

Przyjmować czy nie przyjmować? Oto jest pytanie. Mądrzejsze umysły od mojego już wypowiadały się w tej kwestii. Katolicy znowu podzielili się na dwa obozy. To bardzo smutne i przygnębiające, że nawet w sytuacji zagrożenia życia naszych braci i sióstr nie jesteśmy w stanie się zjednoczyć i najzwyczajniej w świecie pomóc.

photo-1429353555276-bb97dbb58b55

Przeczytałem już mnóstwo tekstów na temat tego, czy uchodźców przyjmować, czy nie. Nasłuchałem się opinii zwolenników obu rozwiązań. Dlatego postanowiłem podzielić się swoim zdaniem. Sprawa przyjmowania uchodźców to ogromny sprawdzian dla relacji państwo-Kościół. Moim zdaniem żaden chrześcijanin, a więc i cały Kościół, nie może odwrócić się plecami do człowieka uciekającego przed wojną, ratującego życie swoje i swojej rodziny. Musimy tym ludziom pomóc. To trudne, wiem. O wiele łatwiej wybudować mur oddzielający „nas” od „nich”. Ci ludzie to Chrystus, który puka już nawet nie do naszych serc, ale wprost do drzwi naszych mieszkań. Nie pozwólmy na to, by w chwili sądu usłyszeć słowa, które usłyszeli „sprawiedliwi” od Chrystusa: „Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie.”

Jednak przyjęcie większej bądź mniejszej ilości uchodźców wymaga ścisłej współpracy z instytucjami państwowymi. To państwo musi przygotować program asymilacji, zapewnić rodzinom dach nad głową, wyrobić dokumenty, wreszcie przygotować Polaków na przyjęcie przybyszów przez nieustanne informowanie o tym, kim będą nasi goście, czy też przez wzywanie do okazania gościnności i życzliwości. Jestem przekonany, że Kościół w tych przedsięwzięciach będzie wspierał państwo. Pomagać będą z całą pewnością fundacje, organizacje i stowarzyszenia takie jak Caritas Polska, PAH czy Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Decydując się na przyjęcie określonej grupy uchodźców trzeba brać pod uwagę różne czynniki, również wyznawaną wiarę. Osobiście nie mam problemu z tym, żeby do naszego kraju ściągnąć tylko chrześcijan. Tym bardziej, że w polskim społeczeństwie panuje obawa, że sprowadzenie większej ilości muzułmanów może skutkować ich zamknięciem na Polaków, tworzeniem zamkniętych enklaw, a w konsekwencji agresywnymi zachowaniami. Nie uważam by był to przejaw dyskryminacji na tle religijnym. Przeciwnie. Chrześcijanom będzie po prostu łatwiej się zaaklimatyzować w Polsce.
Inna sprawa to odróżnienie tych, którzy naprawdę uciekają przed śmiercią od tych, którzy szukają po prostu lepszego zarobku. Tu jest dla mnie oczywiste, że pomoc należy się przede wszystkim tym pierwszym. Pytanie tylko jak oddzielić jednych od drugich? Póki co nie mam pomysłu. Ufam jednak, że władze państwowe byłyby w stanie wymyślić jakieś rozsądne rozwiązanie.

Temat uchodźców to dla nas nowe zagadnienie, którego dopiero zaczynamy się uczyć. Nie pozwólmy na to, by już na wstępie wykazać się egoizmem i wyższością. Sam papież Franciszek w niedzielę apelował, by każda parafia, wspólnota, dom zakonny, sanktuarium przyjęło jedną rodzinę. W podobnym tonie wypowiadali się nasi biskupi z Prymasem Polski na czele. Teraz czas by od słów przejść do czynów.