Dlaczego nie chodzę na pielgrzymki? 5 powodów

Dlaczego nie chodzę na pielgrzymki? 5 powodów

Nie wszyscy lubią pielgrzymki. Pielgrzymka to bardzo specyficzna forma duchowości. Duchowości w drodze. W deszczu, w chłodzie, w spiekocie dnia. Jednych z pielgrzymki eliminują czynniki zdrowotne, innych ich świadoma decyzja. Ja należę do tej drugiej grupy. Szanuję pielgrzymów, ale nie lubię pielgrzymek. Dlaczego?

photo-1438978849647-a3503a63d760

1. Allelelelelelelujaaaaa, pararampam pararampam!
Nigdy nie lubiłem tych wszystkich piosenek z gestami. A ich wykonywanie w drodze, przy trzydziestostopniowym upale wciąż wydaje mi się czymś dziwnym. Będąc jednym z niewielu pielgrzymów, który nie bierze udziału w takich zabawach, niejednokrotnie słyszałem zdania w stylu: „dawaj Eryk, baw się, łapki w górę!” A co to, disco polo przepraszam? Czy rekolekcje?

2. Błogosławiona cisza
Na pielgrzymce do Częstochowy byłem 2 razy. Za każdym razem z tą samą grupą. Nie podobało mi się. Jestem człowiekiem, którego duchowość została uformowana w Ruchu Światło – Życie. Czymś, co dzięki oazie szczególnie umiłowałem, jest modlitwa w ciszy. Tego mi podczas pielgrzymki zabrakło. Codzienne śpiewanie tych samych piosenek, cały czas ktoś mówiący/śpiewający do mikrofonu. Brakowało czasu i skupienia na modlitwę, na Boga, na zachwyt nad krajobrazem czy drugim człowiekiem.

3. Pieszy rajd czy rekolekcje?
Bardzo ważną dla mnie rzeczą sprzyjającą modlitwie jest cisza, o której już pisałem wyżej. Uważam, że dziś wiele pielgrzymek z wyglądu bardziej przypomina pieszy rajd przeplatany modlitwą niż rekolekcje. Już nie wspominam o tym, że gdzieś zagubiliśmy jej pokutny charakter. Oczywiście nie jestem sędzią ludzkich serc i sumień, nie wnikam w to, z jakimi intencjami wierni pielgrzymują. To moje subiektywne odczucia. Może po prostu ze mną jest coś nie tak?

4. Strój plażowy
Moja mama gdy była młodsza bardzo często chodziła na pielgrzymki z Lublina na Jasną Górę. To ona parę lat temu namówiła mnie, bym poszedł z Radomia. Z jej opowieści wyłaniał się fascynujący dla mnie obraz – mężczyźni w długich spodniach, kobiety w spódnicach bądź spodenkach przynajmniej do kolan, księża w sutannach. Pociągało mnie to. Ale niestety spotkało mnie rozczarowanie. Wszędzie widziałem ludzi w strojach niemalże plażowych – krótkie spodenki w stylu hawajskim u panów, u pań głębokie dekolty, szorty więcej odsłaniające niż zasłaniające… To też nie sprzyjało modlitewnemu skupieniu. A widok kapłana z całkowicie rozpiętą sutanną wprawia mnie w smutek.

5. „Maryja wybrała się z pośpiechem…”
Pośpiech. Wszędzie pośpiech. Na szybko, na krótko, w biegu. A już szczególnie tam, na miejscu, u Miriam. Zdecydowanie bardziej wolę pojechać do Częstochowy samochodem w mniej obleganym terminie i spędzić u Mamy tyle czasu, ile potrzebuję. Móc spokojnie na Nią popatrzeć, uśmiechnąć się, przytulić do Niej, wypłakać się. Pielgrzymka mi tej możliwości nie daje. Stojąc już pod obrazem byłem non stop trącany, popychany przez kolejne grupy stojące w kolejce. I tak po tygodniu pielgrzymowania dane mi było spędzić przed Obrazem Jasnogórskim może minutę.

Czytając ten tekst pamiętajcie proszę o jednym – daleki jestem od stwierdzenia, że pielgrzymki są głupie i niepotrzebne. Przedstawiam tylko mój subiektywny pogląd na zewnętrzny wygląd tych rekolekcji. Nie oceniam jednak intencji żadnego z pielgrzymów. Ufam, że większość wie do Kogo i po co idzie. A parę moich uwag może skłoni kogoś do refleksji i małych zmian?