Podróż do siebie pewnego biskupa

Podróż do siebie pewnego biskupa

Odkąd przeczytałem jedno z kwietniowych wydań Tygodnika Powszechnego wiedziałem, że kupię tę książke. Już wtedy, gdy czytając wywiad księdza Adama Bonieckiego z biskupem Piotrem Jareckim czułem, że będzie to dobra książka. I nie zawiodłem się. To prawdziwa „podróż do siebie”.

podroz-do-siebieBiskup Piotr Jarecki był ponad 2 lata temu na czołówkach gazet, serwisów radiowych i telewizyjnych. Niestety, nie z powodu zapału ewangelicznego czy jakiejś aktywności duszpasterskiej. Jesienią 2012 roku, mając we krwi 2.6 promila alkoholu, prowadząc samochód uderzył w latarnię. Przyznał się do winy, oddał się do dyspozycji papieża i polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sąd skazał go na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu. Papież Benedykt XVI, do czasu zakończenia kary, zawiesił bpa Jareckiego w wykonywaniu obowiązków.

Sufragan archidiecezji warszawskiej nie próżnował w tym czasie. Zaczął chodzić na terapię, podróżować do różnych ośrodków naukowych. Spędził również miesiąc w opactwie trapistów Genesee Abbey. I to właśnie tam odbył swoją podróż do siebie. Spędzając okres adwentu i przełomu roku z trapistami dokonał swoistej reewangelizacji samego siebie. Podczas pobytu w Genesee Abbey biskup Jarecki prowadził dziennik, w którym zapisywał swoje przemyślenia. I te właśnie zapiski zostały wydane na polskim rynku.

„Podróż do siebie” to książka, dzięki której możemy „podpatrzeć” jak wygląda codzienne życie trapistów. Pobudki w środku nocy i nocne czuwania, skromne śniadania, milczenie, możliwość rozmowy tylko w dozwolonych miejscach… To codzienność dla amerykańskich trapistów i przez miesiąc dla ich gościa – polskiego biskupa. Biskup Jarecki dzieli się w książce swoimi przemyśleniami sprowokowanymi przez usłyszane Słowo, rozmowy z trapistami, czy przeczytane książki. Jego najwierniejszym towarzyszem pobytu w opactwie były zapiski Henriego J.M. Nouwena, który parę lat przed polskim duchownym spędził 7 miesięcy w tym samym miejscu.

W swojej książce pomocniczy biskup warszawski nie ukrywa niczego. Nie wstydzi się pisać o swoim wypadku, o swojej winie, o swoim problemie z alkoholem. Wręcz przeciwnie, ma świadomość tego, że nie może od tej sytuacji uciec i stara się wyprowadzić z niej dobro. Dzięki trapistom odkrywa wielką rolę wspólnoty w dążeniu do zbawienia. Przejmując rytm dnia zakonników, przebywając z nimi na co dzień, uczestnicząc we wspólnych modlitwach i posiłkach na nowo odkrywa Boże działanie w swoim życiu.

3102623100_7eedc4012d_oCoś, co mnie urzekło w tej książce i co sprawiło, że poczułem jakąś duchową więź z biskupem Piotrem, to fakt, że dużą rolę w jego życiu i pobycie w Genesee Abbey odgrywały książki. W „Podróży do siebie” sufragan warszawski dzieli się refleksjami, które wzbudziły w nim przeczytane pozycje. Od wspomnianego już Nouwen’a przez Thomasa Mertona, Opowieści Pielgrzyma po Andre Louf’a. Można odnieść wręcz wrażenie, że przeczytane przez hierarchę książki są lekko, dyskretnie proponowane czytelnikowi.

Kończąc ten wpis, chciałbym się z Tobą, drogi Czytelniku, podzielić fragmentem książki „Podróż do siebie”. Tą publikacją biskup Jarecki zdobył moją ogromną sympatię. Życzę mu tego, co sam napisał w swojej książce:

„Oby to wydarzenie skandaliczne w oczach świata, a w oczach Biblii błogosławione, stało się dla mnie nowym początkiem nowej jakości życia, w którym przez słabość człowieka Bóg ukazuje swoją moc. Oby to wydarzenie zakończyło w moim życiu etap „moralności autorytarnej”, a zapoczątkowało definitywny etap „moralności antyautorytarnej”, o której tak wymownie i przekonująco pisze benedyktyński zakonnik Anselm Grun. Oby wreszcie to wydarzenie zapoczątkowało styl życia Piotra po uznaniu przez niego słabości, która zmieniła go z człowieka buńczucznie ufającego sobie w otwartego pokornie na moc Bożą.”