Cisza. Tego ci trzeba

Cisza. Tego ci trzeba

Cierpimy na chorobę wiecznego „gdyby”: gdybym poszedł na inne studia, gdybym wtedy przyjął tamtą ofertę pracy, gdybym wtedy wyjechała, gdybym wtedy zaryzykował, gdybym skręcił w lewo… Przykłady można mnożyć bez końca. Skutkuje to tym, że w społeczeństwie mamy ludzi żyjących od-do. Ludzi bez entuzjazmu i chęci do jakiegokolwiek działania. Wiecznie poważnych panów w garniturach i wiecznie zajęte panie w białych bluzkach i ciemnych spódnicach. A gdyby tak sobie troszkę odpuścić?

photo-1425421669292-0c3da3b8f529Jesteśmy nieszczęśliwi. Trzeba to powiedzieć wprost, otwarcie i bez ogródek. Szczęśliwi tylko bywamy. Wszystko przez to, że szukamy szczęścia tam, gdzie go po prostu nie ma. Jest radość, dłuższa lub krótsza przyjemność, uśmiech na naszych ustach, przyjemne uczucie w brzuchu – ale nie ma szczęścia. Wydaje nam się, że szczęście da nam seks uprawiany na imprezie z byle kim, byle jak, byle gdzie czy upicie się do nieprzytomności. Szukamy szczęścia chodząc z imprezy na imprezę, flirtując z innymi, kupując nowe ciuchy, telefony, tablety, laptopy, samochody. Żyjemy w złudnym przekonaniu, że szczęście zapewni nam kupione na kredyt własne M3 i dobra, stabilna pensja. Mówiąc krótko – szukamy szczęścia na zewnątrz.

Tymczasem szczęścia nie znajdziemy w tym wszystkim, co na zewnątrz. „Przemija bowiem postać tego świata”. I myślę, że każdy z nas tego doświadczył. Gdy choćby wracasz z imprezy, na której bawiłeś się świetnie, byłeś duszą towarzystwa i nagle zostajesz sam, we własnym pokoju. Albo przeglądasz książki, których tyle przecież masz i wciąż bez refleksji kupujesz kolejne. Siadasz któregoś dnia, patrzysz na nie i myślisz sobie: „po co mi to wszystko?” Zaraz potem pewnie wypieramy te myśli, udajemy, że ich nie było. Najlepiej kolejną imprezą, kolejną książką. A warto na tej myśli się skupić, pozwolić jej wybrzmieć. Zastanowić się. Czy to naprawdę daje mi szczęście?

Gdzieś w głębi duszy każdy z nas pragnie szczęścia, które się nie kończy. Szukamy go w substytutach, których tyle w dzisiejszym świecie. Tymczasem prawdziwe szczęście da nam to, przed czym tak usilnie uciekamy – cisza. Bo w ciszy możemy usłyszeć Boga. To On jest tym, który może i przede wszystkim chce nas uczynić szczęśliwymi. Musimy tylko dać Mu dostęp do naszego życia, do naszego serca, opowiedzieć Mu o naszych troskach, zmartwieniach, marzeniach. Wystarczy tylko wprowadzić Jezusa. Powiedzieć Mu „tak”. Nawrócić się, w tym dosłownym znaczeniu, czyli zmienić myślenie. To nie jest łatwe, nie jest proste. Ale jest to krok konieczny, aby osiągnąć szczęście wieczne. Takie, które będzie trwać nie tylko podczas naszego życia na ziemi.

photo-1434973539530-5538b4681aac Na koniec małe ćwiczenie. Usiądź dziś na 15 minut sam ze sobą. Zgaś światło, znajdź miejsce, gdzie nikt Ci nie będzie przeszkadzał, gdzie będzie cicho. Usiądź wygodnie. W Twojej głowie pewnie przewija się teraz tysiąc myśli – to, co się dziś wydarzyło, co zrobiłeś, czego nie zrobiłeś, co zrobisz jutro, co pojutrze, co za tydzień. To nic, daj tym myślom wybrzmieć. A potem spróbuj odnaleźć w sobie pustkę. I na niej się skup. Czym chcesz ją zapełnić? Zaproś do niej Boga. Niech to On w niej zamieszka.