Moja Pierwsza Komunia Święta

Moja Pierwsza Komunia Święta

12 maja 2002 roku stałem sobie grzecznie w garniturku w piątej bodajże ławce kościoła pod wezwaniem św. Łukasza w Radomiu. Wokół koledzy i koleżanki, ich i moi rodzice, chrzestni, dalsza i bliższa rodzina. Wszyscy ubrani odświętnie, nawet kościół jakoś tak dziwnie przystrojony. Przed ołtarzem jakiś pan z kamerą wszystko nagrywa, fotograf szaleje po całym kościele robiąc zdjęcia gdzie się da i komu się da. I w tym wszystkim ja – mały, ośmioletni Eryk, czekający na przyjęcie swojej Pierwszej Komunii Świętej.

9215517786_b2780de4bf_o

Pamiętam, że był to piękny, słoneczny dzień. W poprzedzającym tę wyjątkową niedzielę tygodniu musiałem chodzić na próby. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik, miało być pięknie i uroczyście. Każde dziecko dostało jakąś „funkcję” – wyrecytowanie modlitwy wiernych, powitania, podziękowania, przyniesienie darów, zaśpiewanie psalmu itp. Mi przypadła w udziale zaszczytna rola przeczytania pierwszego czytania. Pamiętam, że gdy skończy się pieśń (wtedy jeszcze nie ogarniałem, że to hymn) „Chwała na wysokości Bogu” i ksiądz proboszcz zaśpiewa „Módlmy się”, to według wszelkich ustaleń musiałem wystartować w drogę do ambony. Stresowałem się niemiłosiernie. Bałem się, że zapomnę kiedy wyjść, więc w swojej maleńkiej główce non stop powtarzałem sobie te instrukcje. Bałem się, że się potknę w drodze do ambonki, że się pomylę w czytaniu, że się potknę w drodze powrotnej. Na szczęście wszystko się udało.

Do czego zmierzam? Zastanawiam się, czy w przygotowaniu dzieci do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej nie zatracamy dziś najważniejszego – czyli Komunii Świętej. Dbamy o nowe kwiaty w kościele, rodzice debatują czy dzieci mają być ubrane w sukienki i garnitury, czy w alby, dekorujemy kościół różnymi białymi wstęgami, uczymy dzieci wierszyków, modlitw. To wszystko jest ważne, jasne. Jednak jakie są proporcje w wyjaśnianiu dzieciom na czym polega, co to w ogóle jest ta Komunia i czemu jest święta, a uczeniem na zaliczenie przeróżnych modlitw? Czemu dziecko ma znać przykazania kościelne, a na dobrą sprawę nie wiedzieć kim jest Pan Jezus? Zdaję sobie sprawę, że tu by wypadałoby zastanowić się nad kształtem całej katechizacji w szkole, ja jednak tylko sygnalizuję problem. Ja sam podczas swojej Pierwszej Komunii Świętej bardziej przeżywałem moment czytania niż tego, że ksiądz mi dał do buzi maleńki opłatek, którego nie wolno było pogryźć, a wracając do ławki należało uklęknąć i za niego podziękować.

15823530805_88032cb9db_o

Uważam, że większą rolę w procesie przygotowania swojej pociechy do przyjęcia po raz pierwszy Chrystusa w Komunii Świętej powinni odgrywać rodzice. To oni są pierwszymi świadkami wiary dziecka, oni są jego pierwszym Kościołem. Nie może być tak, że ciężar przygotowań spada na szkołę i wikariusza w parafii. Przyjęcie przez dziecko Komunii Świętej powinno dla jego rodziców stanowić przyczynę refleksji jak oni sami podchodzą do sakramentu Eucharystii. Czy może w swojej duchowości nie są na jednakowym poziomie co te dzieci? Rodziców powinno się uświadamiać, aby oni z kolei uświadamiali swoje dziecko, w czym w ogóle biorą udział. Oni znają swojego syna/swoją córkę najlepiej (tak przynajmniej powinno być), oni wiedzą, jak tę wiedzę przekazać, jakich użyć słów, przykładów, porównań itp. Zaraz tu jednak padnie pewnie zdanie, że rodzice są zagonieni i nie mają czasu. To smutne. Bo, drodzy rodzice, jeśli nie macie czasu dla swojego dziecka, to na co macie czas?

11064802_879288472131541_185365497656003205_n

Dziś, po 13 latach od przyjęcia przeze mnie Pierwszej Komunii Świętej, chcę podziękować przede wszystkim Bogu. Dziękuję za to, że daje nam Siebie. I to dosłownie. Dziękuję za każdą Komunię Świętą, którą w ciągu tych 13 lat przyjąłem. Przepraszam za wszystkie te chwile, gdy po wniknięciu do mojego serca, musiałeś Boże najpierw powyrywać jakieś chwasty, które je zarastały. Panie, chcę od tej pory do sakramentu Eucharystii podchodzić bardziej świadomie. Mam dziś 21 lat, za niedługo już 22 roczek zacznę. To najwyższa pora, by zacząć układać sobie relację z Tobą na poważnie. A fundamentem naszej przyjaźni niech będzie Twoje miłosierdzie, Twoje ciało i Twoja krew.