Najpiękniejsze 15 minut w życiu

Najpiękniejsze 15 minut w życiu

To był poniedziałek, 30 dzień marca 2015 roku, godzina około 15:30. Ośrodek „Emaus” w Turnie pod Białobrzegami. W ciągu 15 minut wydarzyło się tyle, że skutki, może raczej owoce tego, noszę do dziś. To było wyjątkowe popołudnie, wyjątkowy kwadrans, wyjątkowe spotkanie. Zapamiętam je na pewno na długo.

IMG_4925Podjeżdżam samochodem na parking. Z daleka już dostrzegam ten drugi samochód. Trudno go nie poznać, jest duży i obklejony z każdej strony tak, żeby już z daleka można było go rozpoznać. Podchodzimy do samochodu, witamy się z kierowcą, zdawkowa rozmowa. W końcu chwila, na którą czekam. Kierowca otwiera drzwi z tyłu pojazdu. Wchodzę do środka. Ogarnia mnie dziwne uczucie. Spokój, wzruszenie, wdzięczność, radość. Nieśmiało, delikatnie, jakby bojąc się zepsuć tę chwilę i jednocześnie marząc, by trwała jak najdłużej, dotykam Krzyża Światowych Dni Młodzieży. Jeszcze lżej, jeszcze delikatniej muskam twarz Mamy w ikonie Salus Populi Romani. Zostaję na chwilę sam z symbolami Światowych Dni Młodzieży. W myślach, sercu i duszy mam tylko jedno słowo: „dziękuję”. Dotykam Krzyża i nie potrafię o nic prosić, nie potrafię powiedzieć nic więcej poza tym jednym „dziękuję”. Czułem, że w tym słowie jest wszystko. Że dziękuję za ten prosty, pusty krzyż. Bo przecież Jego Ciało na nim nie zostało. Że dziękuję za to wszystko, co dla mnie wycierpiał, za to, że mnie kocha, chce, potrzebuje. Że dziękuję za to, że tak pokierował moim życiem, że mogę się znaleźć teraz w tej mobilnej kaplicy, z Jego Krzyżem, z Jego i moją Mamą i powtarzać to jedno, proste, krótkie, szczere „dziękuję”. Ocieram ukradkiem łzy z policzka. Dziękuję za nie, nie będę się ich wstydził. W końcu Ty Panie też płakałeś. Dłoń wciąż trzymam na Krzyżu. Nie potrafię jej oderwać. Mam świadomość, że tego Krzyża dotykali ludzie święci, ale również najgorsi grzesznicy. Zarozumiali faryzeusze i pokorni celnicy. Mam świadomość tego, że ten Krzyż był w wielu miejscach, w których za towarzyszy miał ból, smutek, cierpienie. To wszystko jest wręcz na nim wyryte. Przenoszę wzrok na ikonę. Patrzę w oczy Miriam. Czuję, że ona patrzy na mnie. Uśmiecham się. Czuję w sobie Jej miłość, czułość, troskę. Może to głupie, ale naprawdę to czułem…

IMG_4635

To było moje pierwsze spotkanie z symbolami Światowych Dni Młodzieży. Z całą pewnością zapamiętam je na długo. Od 30 marca jeżdżę co prawda praktycznie wszędzie tam, gdzie są symbole w diecezji radomskiej, ale tej chwili pierwszego z nimi zetknięcia i spokojnego, cichego z nimi współbycia nie zabierze mi nikt. Widzę, jak młodzi ludzie w Radomiu reagują na zetknięcie z tym Krzyżem i tą ikoną. To coś niebywałego jak młodzi po prostu do nich lgną, obejmują, przytulają, całują.
Na koniec mały apel – symbole ŚDM podróżują po całej Polsce. Jeśli tylko będą gdzieś w pobliżu Ciebie, w Twojej parafii, w pobliskiej szkole, na pobliskim placu – nie zastanawiaj się długo, ubieraj buty, kurtkę i idź do nich. One naprawdę na Ciebie czekają. Dotknij miłosierdzia.