Kleryk na kozetce?

Kleryk na kozetce?

Jeden z kleryków krakowskiego Wyższego Seminarium Duchownego popełnił samobójstwo. O tym, dlaczego zdecydował się na taki krok, nie wiemy nic. To tragiczne wydarzenie potwierdza to, o czym myślę już od jakiegoś czasu – pora, by seminaria zaczęły zatrudniać psychologów.

3077206526_332be2bd7d_b

O tym, że seminaria duchowne powinny zatrudniać psychologów, myślę już od dłuższego czasu. Jestem człowiekiem, którego w dużym stopniu wychował i ukształtował Ruch Światło – Życie, którego jestem animatorem. Jeżdżąc na oazy wakacyjne, weekendowe Oazy Modlitwy czy Szkoły Animatora, miałem okazję poznać wielu kleryków. Do dziś mam w Wyższym Seminarium Duchownym w Radomiu wielu kolegów. Bardzo już się o kleryckim życiu nasłuchałem, wiem, że łatwo nie jest. Bo seminarium to nie tylko studiowanie teologii, ale również mieszkanie pod jednym dachem z samymi mężczyznami. To miejsce, w którym aby wyjść na miasto trzeba poprosić o pozwolenie któregoś z opiekunów. Nie ma mowy o przyjeżdżaniu na weekend do domu. Ba, często nie dostaje się zezwolenia na przyjazd np. na odpust do rodzinnej parafii. To wszystko ma jeden cel – nauczyć kandydata na kapłana rezygnacji z tego, co ja chcę. Rzeczywistość duchowna to często życie na walizkach. Dwa lata w jednej parafii, rok w drugiej, cztery w trzeciej. Nie ulega wątpliwości, że nie każdy jest stworzony do takiego życia. Mówiąc językiem kościelnym – nie każdy jest do niego powołany.

Będąc w oazie często słyszałem, że któryś z kleryków wziął urlop dziekański „bo sobie nie radził”, któryś diakon odroczył o rok swoje święcenia kapłańskie, „bo potrzebował jeszcze czasu do namysłu” itp. Nie raz słyszałem również, że któryś z alumnów się zakochał i „nie wie co teraz zrobić”, nikt w seminarium, żaden kierownik duchowy, którego ma każdy kleryk (przynajmniej w diecezji radomskiej) nie jest mu w stanie pomóc. Stąd już jakiś czas temu pomyślałem, że w seminarium brakuje jednej ważnej osoby – psychologa. Nie wiem, czy gdyby  kleryk Damian mógł skorzystać z pomocy psychologa, to nie byłoby tej tragedii. Myślę jednak, że na pewno mogłoby to realnie pomóc wielu młodym ludziom, którzy sobie po prostu psychicznie nie radzą z życiem w seminarium, mimo tego, że duchowo czy intelektualnie wydają się wprost stworzeni do kapłaństwa. Zatrudnienie świeckiego psychologa powinno stać się obowiązkiem każdego seminarium duchownego. Zwracam tu uwagę na słowo „świeckiego”, gdyż może ktoś mi powiedzieć, że przecież są wykładowcy, profesorowie, którzy skończyli jakieś studia psychologiczne. To jednak nie to samo, co człowiek z zewnątrz, który może obiektywnie spojrzeć na problem chorego. Ja osobiście nie poszedłbym z jakimś psychicznym problemem do księdza – wykładowcy. Myślę, że podobnie uczyniłoby wielu kleryków.

Austin TX Counseling - Joseph Bordelon

To, o czym pisałem wyżej, nie oznacza, że da się zatrzymać w seminarium każdego alumna, bo też nie o to chodzi. Seminarium jest miejscem i czasem, gdzie mężczyzna uczy się życia kapłańskiego, rozeznaje swoje powołanie. Bardzo często okazuje się, że to nie dla niego, zostaje on potem fantastycznym mężem i ojcem. Seminarium było przystankiem, przez który musiał w autobusie swojego życia przejechać, by się przekonać, że on tu nie wysiada, on jedzie dalej do stacji „małżeństwo”. Jest takich historii cała masa. Sądzę jednak, że jest wielu kleryków, którzy pochodzą np. z rozbitych rodzin, w dzieciństwie ktoś ich zranił, nie docenił, może w młodym wieku stracili rodziców i wychowywali się w domu dziecka, może mają wrodzoną skłonność do depresji, może któregoś alumna cechuje większa wrażliwość, nosi w sobie skutki jakiejś kłótni z jednym z „kursowych” – dla nich właśnie w seminarium powinien być dostępny psycholog. Ci ludzie, mogą być fantastycznymi kapłanami, mającymi rewelacyjny kontakt z młodzieżą, starszymi czy dziećmi. Potrzeba tylko, by mogli skorzystać z rozmowy z kimś spoza seminarium, kto może im pomóc rozwiązać mętlik, który mają w swojej głowie. Może któryś kleryk dzięki tej rozmowie zostanie w seminarium? Może nie odroczy święceń, nie pójdzie na dziekankę, poradzi sobie z jakimś przelotnym zakochaniem? Może nie popełni samobójstwa?

Zatrudnienie psychologa nie będzie rozwiązywało wszystkich problemów. Wszystkie problemy rozwiązać może tylko Bóg. Warto jednak pomyśleć o tej propozycji, by nie dopuścić do kolejnych tragedii jak ta z Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Tymczasem módlmy się, aby Chrystus przyjął do swojej chwały zmarłego Damiana. Niech otoczy go swoją opieką, wybaczy wszystkie jego grzechy. Maryja, Pocieszycielka strapionych, niech wstawia się za rodziną zmarłego i wyprasza Bożą opiekę dla nich w tym jakże trudnym czasie.