Radość razy 6 milionów

Radość razy 6 milionów

Jezus mówi: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani są w imię moje, tam jestem pośród nich.” I o ile dwie lub trzy osoby nie jest jeszcze tak trudno znaleźć, o tyle zgromadzić większą ilość osób w jednym miejscu niekiedy jest bardzo ciężko. A już zebrać 6 MILIONÓW ludzi to chyba tylko Jezus potrafi.

16132739297_a6dab1acb2_o

Filipiny. Najbardziej katolicki kraj w Azji. Mimo nękających jego mieszkańców powodzi i huraganów. Filipińczycy słyną ze swojej gorliwości w wierze oraz radości. To ten kraj był celem ostatniej pielgrzymki Ojca Świętego Franciszka. Jak sam mówił, jego wizyta miała na celu umocnienie tamtejszych katolików w wierze, pokazanie, że są w sercu papieża i Kościoła. Wydaje mi się, że szczególnym punktem pielgrzymki dla Ojca Świętego miała być wizyta na wyspie Tacloban, najbardziej zniszczonej przez szalejący tam w listopadzie 2013 roku tajfun Yolanda. Tysiące osób straciły cały dobytek swojego życia. Żony straciły mężów, mężowie żony, rodzice dzieci, dzieci rodziców. Po przejściu tajfunu ludzie nie mieli za bardzo do czego wracać. Dlatego wydaje mi się, że wizyta w tym miejscu była oczkiem w głowie Franciszka. Wyobrażam sobie zatem jego ból i smutek, gdy z przyczyn atmosferycznych (zbliżający się huragan) jego wizyta na Tacloban musiała zostać skrócona. Widać było to przygnębienie i rezygnację na twarzy Franciszka gdy opuszczał filipińską wyspę.

Pielgrzymka Ojca Świętego obfitowała w wiele wydarzeń i zabawnych sytuacji. Wspomnieć można tu choćby powitanie Franciszka w katedrze w Manili przez kardynała Tagle (bukmacherzy mówią, że to jego następca) czy słynny początek homilii w tymże miejscu z kultowym już „Do you love me?”. Papież nie byłby sobą gdyby nie zboczył trochę z zaplanowanego harmonogramu. Tak też się stało i Franciszek odwiedził schronisko dla dzieci ulicy w stolicy Filipin. Oglądać radość dzieciaków, które otoczyły Ojca Świętego od razu jak tylko przekroczył próg pomieszczenia, to było coś cudownego. I te obrazki, gdy papież sadza je sobie na kolanach, rozmawia z nimi, przytula, żartuje. Niby nic, ale jakoś nie wyobrażam sobie w podobnej sytuacji choćby prezydenta Komorowskiego.

Pope Francis visits Philippines

Finalnym wydarzeniem pielgrzymki Ojca Świętego na Filipinach była Msza Święta w stolicy kraju – Manili. Pisałem na początku, że Filipińczycy słyną ze swojej pobożności. Pokazali to podczas tej Eucharystii. I to bardzo licznie. Jak donosi rzecznik prasowy Watykanu, ksiądz Federico Lombardi SJ, w wydarzeniu tym uczestniczyło od 6 do 7 milionów osób. Jednocześnie został pobity rekord, gdyż było to największe zgromadzenie pod względem liczby uczestników w historii papiestwa i świata. A warto nadmienić, że w tym czasie padał deszcz. Więc Filipińczycy mokli. To nie były idealne warunki do tego, by przeżyć Eucharystię, jednak oni tam byli, dając całemu światu bardzo piękne świadectwo wiary. Wcześniej rekord „należał” do Jana Pawła II, który podczas Mszy Świętej, która odbyła się (werble) W STOLICY FILIPIN, zgromadził 4 miliony ludzi. Oba te fakty pokazują 2 rzeczy.
Po pierwsze – czy w dzisiejszym zlaicyzowanym świecie, gdzie hejtujemy Owsiaka, WOŚP, biadolimy nad dostępnością tabletki „dzień po” czy maszerujemy w imię źle rozumianej wolności słowa solidaryzując się z redakcją „Charlie Hebdo, nie daje nikomu do zrozumienia, że największe zgromadzenie ludności to…Msza Święta? Msza, która jest pamiątką męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, która jest zawsze wezwaniem do pokoju i dziękczynieniem? Warto przy tej okazji zastanowić się, jak my przeżywamy Najświętszą Ofiarę, czy jesteśmy w niej cali zanurzeni, czy może po prostu jesteśmy w kościele (tym pisanym z małej litery)?
Po drugie, fakt ten pokazuje to, o czym już tu pisałem – wiarę Filipińczyków. I jasne, pewnie wielu z nich przyszło na Mszę, by zobaczyć papieża, ale czy już to nie jest jakimś choćby małym znakiem wiary? Jeśli przyszli zobaczyć papieża, to musi on być dla nich kimś ważnym.

16112053107_73c30acb90_o

Czego uczy nas pielgrzymka Ojca Świętego przed Światowym Dniem Młodzieży w Krakowie? Myślę, że przede wszystkim radości. Ona podczas tej pielgrzymki była wszechobecna. Objawiała się w uśmiechu Franciszka, radości kardynała Tagle, euforii Filipińczyków. Jakbym miał jednym słowem scharakteryzować tę pielgrzymkę to byłoby to słowo „uśmiech”. Filipiny pokazały, że słowa Franciszka: „Chrześcijanin nigdy nie może być smutny” są ich życiu, ich duchowości bardzo bliskie. I tego się od nich uczmy. Radości nawet w smutku.