Hejt, hejt, za hejtem hejt

Ostatnio wśród katolickich blogerów bardzo modny jest temat hejterów. Zastanawia mnie tylko, na ile głosy Piotrka Żyłki, Szymona Hołowni i innych są braterskim upomnieniem, a na ile zwykłym hejtowaniem hejtowania. 

abp-2BKupny-2B5

Zjawisko hejtu istnieje chyba od początku upowszechniania się internetu. A czym jest? Mówiąc najprościej – jest chamskim negowaniem danego tekstu, zjawiska, filmu itp. Jednak z drugiej strony – czy mamy się na wszystko zgadzać? Jeśli w jakimś tekście znajdę coś, z czym się nie zgadzam, mam potulnie podkulić ogon i zamilknąć na wieki? Wydaje mi się, że nie o to w tym wszystkim chodzi. Czym innym jest zwrócenie autorowi uwagi na jakiś błąd, czy nawet napisanie wprost „ja się z tym nie zgadzam”, ale z otwartością na rzeczową, konkretną dyskusję, a czym innym ślepa krytyka zamknięta na racjonalne argumenty. Hejt dotyczy tego drugiego zjawiska. Odnoszę wrażenie, że bardzo często również my katolicy dajemy się porwać emocjom i po prostu hejtujemy niewiernych. Warto tu sobie zrobić porządny rachunek sumienia. Ile razy ja, katolik, bloger, ministrant, ksiądz, siostra zakonna, dałem się ponieść hejterstwu? Czy byłem otwarty na drugiego człowieka, czy w ogóle pamiętałem, że po drugiej stronie monitora siedzi taki sam człowiek jak ja, mający swoje emocje, swoje doświadczenia? Nie chcę bronić hejterów. Próbuję znaleźć tylko jakiś środkowy punkt, Nikt z nas nie jest bez winy. Może ten anonimowy hejter został skrzywdzony przez duchownego w konfesjonale i teraz wylewa swoje żale i frustracje? Możemy próbować z tym walczyć, pisać teksty, że „hejterzy nie będą zbawieni”, jednak myślę, że to na nic. Jedyną naszą bronią, którą możemy pomóc sobie i im jest modlitwa. Żaden tekst nie działa tak, jak jeden szept Ducha Świętego. Dlatego wzywam wszystkich katolików – módlmy się za hejterów! Zbliża się październik, miesiąc różańca – może jedną „dziesiątkę” o nawrócenie i opamiętanie się dla tych pogubionych ludzi?

Franciszek-2B28

Podsumowując – hejter to też człowiek. Tak jak każdy z nas potrzebuje Boga oraz naszej modlitwy. My również święci nie jesteśmy. Pamiętajmy o tym i módlmy się o mądre i rozsądne korzystanie z internetu. Dla każdego.
Św. Izydorze z Sewilli – módl się za nami!